TELEWIZJA LEPSZA NIŻ ZABAWA

IMG_1888

Miejsce przed telewizorem w wielu domach to centrum życia rodzinnego. Dla mnie takim centrum powinien być stół. I jest. To przy nim je się wspólnie posiłki, rozmawia, uczy się czy bawi. Dom bez stołu – to nie dom. Telewizor nie może zagłuszać domowej, rodzinnej i ciepłej atmosfery.

Myślę też, że rodzice przestali dbać o to, by ich dzieci miały kontakt z książkami. Ten kontakt na rzecz telewizora oczywiście. Ba! Wiem, że wielu z nich nigdy nawet nie czytało swoim dzieciom. Znam matki, które dla „świętego spokoju” włączają TV i hulaj dusza – piekła nie ma. Matka zadowolona, bo zyskała parę „chwil dla siebie” na odpoczynek lub swoje sprawy, a dziecko siedzi otępiałe i gapi się w telewizor. Dla matki takie dziecko, to dziecko idealne. Siedzi cicho i próbuje odnaleźć się w świecie miliona informacji na raz…! Nie wchodzą sobie w drogę. Spotykają się czasem, gdy rodzic doniesie talerz z obiadem – bo maluch jest przecież zbyt zajęty oglądaniem ruchomych obrazków, aby usiąść do posiłku przy stole. Potem szybki spacer do sklepu, kolacja której towarzyszą dźwięki wydawane przez grające pudełko. Kąpiel, następnie obowiązkowy punkt dnia – dobranocka i do łóżka. Rozwiązanie idealne – nie dla mnie!

Niektórzy będę mówić, że przecież to nic złego, matka też człowiek i chce odpocząć. Ale czy na pewno potrzebujesz aż tyle czasu na odpoczynek? Uważam, że to lenistwo i wygoda.

Wszystko rozumiem, sama nie raz jestem zmęczona, bez sił, totalnie wypluta bo dużo pracy, sprzątanie, gotowanie, pranie, prasowanie i jak tu jeszcze znaleźć czas na zabawę z dzieckiem- nie wspominając o chwili dla siebie? Ale nigdy w życiu nie zamienię czasu spędzonego z dzieckiem na bezsensowne oglądanie bajek. Nigdy! Telewizja niszczy dzieciństwo, a ruchome obrazki nie zastąpią tych tradycyjnych na papierze.

Za pomocą treści z książek wyposażamy umysły dzieci,  wpływamy na ich wiedzę, postrzeganie świata, rozwój zainteresowań i wartości. To od nas, rodziców, zależy czy stworzymy piękne, bogate i harmonijne wnętrze czy znajdą się tam śmieci. Czytanie to proces twórczy, który kreuje wyobraźnię, dotyka fantazji i uczuć. Obraz w TV nie ma takiej mocy! Maluch skupia się na ruchomych obrazkach, a nie na przeżyciach – jest biernym odbiorcą. Ponadto czytając dziecku jesteśmy blisko, dziecko czuje poświęconą mu uwagę. Czytanie powinno stać się dla naszych pociech czymś naturalnym – jak jedzenie śniadania, czy zabawa.

Włączenie TV to pójście na łatwiznę, a jednocześnie objawienie swoich słabości. Rodzice często zapracowani, zmęczeni, niepotrafiący się zorganizować chcieliby, aby dziecko zajęło się samo sobą i nie przeszkadzało im w obowiązkach domowych. Bo przecież mama szybciej ugotuję zupę, gdy dziecko w tym czasie wybierze oglądanie bajek. Szybciej też posprząta, nie daj Boże zrobi zakupy zostawiając dziecko przed TV (bo i takie przypadki widziałam). Czy naprawdę tak trudno jest poświęcić trochę więcej czasu dziecku, by wspólnie ugotować obiad czy posprzątać?

Często znajomi pytają mnie, jak ja to ogarniam? Jak to jest możliwe, że w domu panuje porządek, a dziecko potrafi się samo bawić i nie jest to wcale oglądanie kreskówek czy gra na tablecie taty?

A no właśnie tak, że staram się angażować moje dziecko w codzienne obowiązki. Kto zna Lily ten wie, że ona uwielbia gotować, sprzątać (mycie luster i stołów to jej jedno z ulubionych zajęć), a nawet prać. 😛 I nie jest to wcale zmuszanie dziecka do prac domowych – dla niej jest to po prostu normalne – widzi, co ja robię i chce aktywnie w tym uczestniczyć. No dobra, czasem się buntuje – bo nie mogłoby być tak pięknie. Ale nie zmuszam jej i to druga bardzo ważna kwestia- dziecko często robi więcej szkód niż dobrego , szczególnie na początku. Ważne jest zatem, by zachować spokój i cierpliwość, nawet jeśli cała ubijana w danym momencie piana z białek ląduje na podłodze. 😛

Zdarza się i tak, że dziecko nie ma ochoty współpracować. Jak każdy normalny człowiek może mieć zły dzień. Gdy taki dzień nastaje i moje dziecko nie ma ochoty na segregowanie ze mną prania, odkurzanie, czy wyrabianie ciasta na pierogi, to organizuję jej czas tak, bym mogła to zrobić sprawnie i szybko sama. Matka to chyba najtrudniejszy zawód, prawda?

Najchętniej bawi się ciastoliną lub po prostu masą solną, maluje farbami, bawi się delfinarium, czy układa koniki w stajni. Tak naprawdę to kwestia zaplanowania i doboru tematyki zabaw do zainteresowań malucha. Ja zawsze staram się wymyślić zajęcie, które zajmie ją na troszkę dłużej niż 15minut. 😉 Wtedy wszyscy zadowoleni – ja, bo szybko sobie sprzątnę, ugotuję czy popracuję a dziecko szczęśliwe, że może oddać się słodkiej zabawie czy kreatywnemu tworzeniu bez denerwującego podglądania ze strony rodzica.

Skutków nadmiernego oglądania telewizji i korzystania z komputerów, telefonów czy tabletów jest wiele. Zainteresowanych tematem odsyłam tu: www.iumw.pl/wplyw-telewizji.html – uważam, że temat został już tyle razy poruszany, iż moje zdanie niewiele tutaj wniesie.

Myślę, że małe dzieci nie powinny oglądać telewizji. I nie jestem w tym odosobniona. Jak mówią psychologowie dzieci do lat 3 nie powinny oglądać telewizji W OGÓLE!

Ostatnio doznałam szoku, gdy na jednym forum przeczytałam:

„Mam nadzieję, że nie robię krzywdy 5 miesięcznemu dziecku gdy wkładam ja do leżaczka – bujaczka i ogląda TV a ja mam czas coś zrobić w domu”,

kolejna mama napisała:

„Moj tez ogladal tv, a najbardziej to reklamy lubil w głos się do nich smial 🙂 Nie zauwazylam negatywnego wpływu, dziś ma 4 latka rozwija się książkowo, a nawet troszkę ponad bo z racji ze mieszkamy w Anglii zna już j.angielski”

Nie wierzyłam w to, co czytam. Nie chciałabym nikogo oceniać, ale to jest po prostu niemożliwe. No chyba, że nie dzieje się to naprawdę!!!

Oczywiście, że telewizja serwuje atrakcyjne programy dla dzieci. My ostatnio zaczęłyśmy oglądać angielski dla maluchów na YouTube – świetnie się przy tym bawiąc, dziecko mi biega szczęśliwe po domu wyśpiewując nowe słówka. Rozsądne jest zatem wprowadzenie ograniczeń dotyczących oglądania programów telewizyjnych. Nie ma co się oszukiwać – najprościej jest, gdy maluch usiądzie przed TV, a rodzic usprawiedliwi się mitami na temat oglądania np. programów przyrodniczych „Przecież on ogląda program o Afryce, tyle się może dowiedzieć!” Tak się składa, że Ty możesz przekazać mu jeszcze więcej – wystarczy, ze poświęcisz mu czas i otworzysz książkę! Nie wyłączajcie wyobraźni swoim dzieciom, bo to najcenniejsze co mają! Pozwólcie im wyrosnąć na kreatywnych dorosłych! 🙂

IMG_1893-horz

IMG_1926

4

5

6

 

8

 

10

11

12

13

14

16

17

18

lil

 

 

Share on FacebookPin on PinterestTweet about this on TwitterShare on Google+

Comments

11 thoughts on “TELEWIZJA LEPSZA NIŻ ZABAWA

  1. Oj tak 🙂
    Zgadzam się z tobą, choc jak zawsze są dwie strony medalu.
    Też jestem z tych którym się chce… choć zdarzyło się że przysnęłam na kanapie kiedy oni coś oglądali, bo zwyczajnie „padłam” ale bajki u nas to raczej pełnometrażowe disney. I zawsze ZAWSZE oglądamy je razem, śmiejemy się, piszczymy, skaczemy razem płaczemy więc jest to przeżywanie nie są tak jak piszesz biernymi odbiorcami. Ale to ja wprowadzam ten klimat podniecenia, ekscytacjii wspólnego przeżywania z dziećmi. Kiedy jesteśmy w kinie jestm jedyną mamą krzyczącą, piszczą i tańczącą na sali i tedy każde wyjście to przygoda 🙂
    Rzadko za to dzieciaki oglądają mini mini czy inne zapychacze czasu, bo po przdszkolu zamykam komputer i jestem tylko dla nich ( czytamy, malyjemy rysujemy, gotujemy itp.), choć są chwle że mnie wyganiają bo chcą sie bawić sami ( wtedy VIvika odgrywa scenki wybudzenia ze snu Aurory przez księcia Filipa 😛 … a potem on budzi wszystkie inne księżniczki ( wiadomo pocałunkiem) A Olek ze swoim Spidermanem tańczy z innymi księżniczkami 🙂
    Myśle że nie ma co przeginać jedną i w drugą strone, bo dzeci czasami muszą zmierzyć się z zabawą bez podsuwanych pomysłów mamy… to wtedy mają pole do popisu na tworzenie włąsnych historii i rozwijania wyobrazni… ale tak jak mówisz bez telewizora.
    Pozdrawiam
    PS: Trochę nie wierze ze są matki które popychają dzieci tylko w strone telewizjii..

    1. Kasia czujemy podobnie! Nie można popadać ze skrajności w skrajność, ale to właśnie dzięki nam oglądanie bajek może mieć sens – wtedy dzieci już nie są biernymi odbiorcami ! Bo to rodzić pobudza emocje, komentuje, podpowiada, pomaga zrozumieć przez co dziecko może mocniej odczuwać! My też chodzimy do kina i śmiejemy się bez granic! Oglądanie telewizji, czy bajek tak- ale tylko z rodzicem! I to jest moje zdanie 🙂

      Niestety… ale znam matki, które włączają telewizor i nawet, gdy nikt w danym momencie go nie ogląda, to brzęczy… smutne, ale prawdziwe! ;/

  2. Kochana, widziałaś mój ostatni post? Cieszę się, że poruszyłaś ten temat. Bardzo! Ja dzisiaj wiem, że Tośka oglądała zdecydowanie za dużo bajek (TV, YT, kino). Nawet nie dlatego, że to jej szkodziło (bo pewnie nie zaszkodziło, gdyż robimy jeszcze tysiąc innych rzeczy), ale z pewnością nie pomogło! W moim tekście jest cytat, że oglądanie telewizji przez dziecko jest jak wsadzenie go do ciemnej piwnicy – daje taki sam efekt. Żal mi siebie, że zagubiłam ten naturalny tryb, którym szłyśmy, jak była mniejsza. Mianowicie, nawet, gdy musiałam coś zrobić, nie włączałam jej bajki, a dawałam rozwalić mi całą kuchnię, kosmetyki, cokolwiek! I to rozwija, bo daje poznanie poprzez dotyk, smak, komunikację. Gdy siedzi przed telewizorem, bądź ekranem kompa – jest totalnie bierna. Gdy podrosła, nie wiem dlaczego stwierdziłam, że niczym się nie zajmie, będzie przeszkadzać, więc puszczę jej bajkę. Jak bardzo się myliłam! Teraz znowu moja kuchnia stoi dla niej otworem. Niech rozwala! Przecież ja i tak zrobię tę kolację, a później i tak posprzątam… Poruszyłaś temat telewizji, ale ja myślę, że większym zagrożeniem dla dzieci są jednak gry. Rodzice jarają się, że mają w domu małe geeki, a tak naprawdę gry także nic nie dają. Gadanie, że mogą nauczyć zręczności do mnie nie przemawia. Moje dziecko uczy się tego na placu zabaw, trawie, albo na śniegu! Mam wrażenie, że ten czas spędzony na oglądaniu TV, czy grach marnuje potencjał naszych dzieci. Zamiast rozwijać swoje pasje, siedzą i tyją (niestety to kolejna kwestia do poruszenia). No i argument, który bardzo, ale to bardzo dał mi do myślenia, jest taki, że największe mózgi IT posyłają swoje dzieci do analogowych szkół. Żeby biegały po drzewach, robiły na drutach… Ten temat też poruszyłam w teście. Jeśli Cię to interesuje, to zapraszam 🙂

    1. Kochana, szczerze mówiąc pisząc ten post nie wiedziałam, że poruszyłaś temat tak zbliżony do mojego. Myślimy bardzo podobnie. Przeczytałam Twój artykuł i jestem zachwycona! Cieszę się, że są na świecie matki, którym się chce! 🙂 Ściskam!

  3. Jejku, jaki ten post mój… Nawet zaczęłam pisać o tym ostatnio i siedzi w „roboczych” 😉
    Dzieciak z łóżka nie wyjdzie i jest bajka. Całe stado bajek. Od rana do nocy, a często 24 na h, bo przecież „jak jest cicho, to źle śpi” 😮
    Ja rozumiem czasem. Sama z Młodą pony oglądam, ale bez jaj… Nie codzienne, nie cały czas, nie dla kilkumiesięczniaka, co to nic z tego nie wie.
    Demolka ma 3 lata i pełnometrażowe to ze 3-4 do tej pory obejrzała… I wiem, że za długie dla niej. Widzę to! A nie dwulatek, który zaliczył już wszystkie filmy Disney’a i zna postacie z każdej bajki na programach (oby tylko) dziecięcych…

  4. Ostatnio też zastanawiałam się, nad sensownością telewizji. Najchętniej bym się jej pozbyła na wieki wieków…Od jakiegoś czasu stosuję zasadę MT i przyznam, że na przyjemności i zabawy zostaje mega dużo czasu…Nie będę kłamała, że Olek nie ogląda bajek, czasami ogląda. Ale nie dlatego, że chcę mieć czas dla siebie. Mój wolny czas to czas mojego dziecka i z nim go spędzam na zabawie, rysowaniu, wspólnym sprzątaniu. Docelowo ma być tak, że telewizja opuści nasz dom. Lila jak zwykle urocza, zdjęcia jak zawsze piękne. Pozdrawiam.Kamila

  5. Świetnie, że poruszyłaś ten temat. Mu telewizora nie mamy i mam życzenie, żebyśmy w ogóle go nie mieli. Mnie samą TV wciąga i żeby nie pochłaniało to mojego czasu, a dziecię nie nabrało złych nawyków nigdy go nie zakupiłam. U znajomych kontakt z tilizorem ma, ale nie przejawia zainteresowania. Dużo chętniej wybiera książeczki, albo zabawki manualne. Więc na razie efekt wychowawczy (anty- telewizorowy) osiągnięty. Małym dzieciom oglądającym TV podczas seansów nie tworzą się połączenia między neuronami, tym samym mózg nie jest stymulowany. Dlatego popieram jak najbardziej proponowanie innych, ciekawszych aktywności w czasie, gdy mama chce posprzątać lub mieć chwilę na kawę:)

  6. Jezu już nie udawajcie, że Wasze dzieci takie idealne i nie oglądają tv. Pewnie tv na okrągło gra a wy tu ściemniacie, wymyślacie żeby być idealną matką w czyichś oczach… super podejście, te blogerskie gadanie ktore wyidealizowane sprawia, ze inne matki czują się winne i złe. Czy moje dziecko jest nienormalne przez to, że ogląda 3h tv?

    1. Nie mnie to oceniać. Sama wiesz najlepiej co jest dobre dla Twojego dziecka! 🙂
      Pozdrawiam

  7. Najważniejsze to we wszystkim zachować umiar. Kuba od czasu do czasu obejrzy Bolka i Lolka , czy inna bajeczkę adekwatna do jego wieku. Nie robię z tego problemu, bo telewizor nie jest jakoś szczególnie w centrum jego zainteresowania. Tez wychodzę z założenia , że lepiej dla niego jak sama się z nim pobawię , czy też wymyślę inna formę zabawy. A post bardzo pouczający. Pozdrawiamy !

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *