Są takie miejsca, do których chce się wracać o każdej porze roku. Jestem pewna, że każdy z Was ma przynajmniej jedno takie miejsce. Mam rację? 😉
My uwielbiamy podróżować, odkrywać i poznawać różne ciekawe zakątki dotąd nam nieznane.
Na swojej liście mamy kilka takich miejsc.
Dziś chciałabym opowiedzieć Wam o jednym z nich. Z pewnością pamiętacie nasz wrześniowy wyjazd do hotelu Bacówka Radawa Spa. Już podczas wyjazdu, kiedy wrzucałam zdjęcia na Facebook’a pytaliście mnie co to za magiczne miejsce. Dziś odpowiem Wam na wszystkie pytania. Hotel, jak sama nazwa wskazuje znajduje się w małej miejscowości Radawa, jest to województwo podkarpackie. Dookoła lasy, świeże powietrze, nieopodal samego hotelu rzeka Lubaczówka i zalew z plażą.
Jeśli jesteście z nami od początku blogowania, to na pewno wiecie, że zawsze we wrześniu wyjeżdżamy na kilka dni (gdziekolwiek), żeby naładować akumulatory przed powrotem do powakacyjnej rzeczywistości. A jeśli jesteście tutaj od niedawna, to musicie wiedzieć, że lubimy zrobić sobie taki krótki reset tylko we troje. I to zaraz po wakacjach! Wszystko głównie dlatego, że w połowie września rozpoczynamy gorący okres w pracy i wtedy czasu na rodzinne odpoczywanie jest bardzo niewiele.
A podróże to tylko te służbowe. Niestety z racji zawodu musimy się z tym liczyć, z tą sezonowością — wtedy modlimy się tylko o zdrowie i zastanawiamy jak wydłużyć dobę, żeby czasu wystarczało na wszystko. I żeby w tym pędzie nie zapomnieć o sobie oczywiście. Często w okresie takiego intensywnego życia (praca — dom), myślę o tym, że fajnie byłoby mieć ciepłą posadkę gdzieś w korpo. Na szczęście to tylko w chwilach zwątpienia, kiedy np. mam 6 filmów do zmontowania i zastanawiam się, od którego zacząć albo kiedy klient dzwoni i chce mieć materiał na wczoraj, a już najczęściej myślę sobie o tym korpo, jak trafi się naprawdę trudny klient. Ale to tylko chwilowe i mija tak szybko, jak się pojawiło, bo tak naprawdę kocham to, co robię.

Teraz wróćmy do naszego wrześniowego wyjazdu. Nasza trójka nie ma wielkich wymagań, jeśli chodzi o podróżowanie, jedyne to by być razem i wspólnie odkrywać nowe miejsca. Mieć gdzie spać, co jeść, a i żeby nie zapomnieć aparatu, to kolejne must have naszych wycieczek. 😉 We wrześniowych wyjazdach, szczególnie w tej pierwszej połowie, najbardziej lubimy to, że w Hotelach jest mniej gości, co daje nam dodatkowy komfort. Jest z pewnością ciszej i wygodniej.
Lubimy miejsca, gdzie czuć dobrą energię, a taką zdecydowanie poczuliśmy w Bacówce. Mówię Wam to szczerze, ten Hotel to kosmos! Wchodzisz i czujesz się jak w domu, a nawet lepiej, bo nie musisz sprzątać, gotować i prać. 😉 Byliśmy naprawdę w wielu hotelach w Polsce (i za granicą), ale Bacówka podbiła nasze serca. Myślę, że Lily najbardziej.
A dlaczego? Zobaczcie sami!


Od pierwszego dnia czuliśmy się wyjątkowo dobrze. Hotel jest absolutnie pod każdym względem dostosowany do potrzeb dzieci. Wszystko tam jest zrobione z myślą o małych gościach. I naprawdę nie przesadzam, mówiąc wszystko. Wyobraźcie sobie, że wchodzimy do Hotelu i pierwsze co, Pani recepcjonistka zajmuje się naszym dzieckiem, wręczając mu paszport, opowiadając przy tym, że może w nim zbierać pieczątki, a na koniec pobytu dostanie specjalną Bacusiową odznakę. Od razu pomyślałam: Fantastyczny pomysł! Dziecko podczas pobytu ma za zadanie zbierać pieczątki za wizyty w różnych zakątkach Hotelu: Spa, Sali Kinowej, czy chociażby restauracji. Dzięki temu dziecko czuje się zauważone i ważne.


Dzieciaki, specjalnie piszę w liczbie mnogiej, bo widziałam inne dzieci w hotelu, bardzo upodobały sobie recepcję. To właśnie tam można było dostać magiczną pieczątkę za zjedzoną kolację, czy udany masaż. 😉 Poza pieczątką w recepcji było coś jeszcze! Przesympatyczny personel i podest przygotowany specjalnie dla małych gości, który przyciągał małych odkrywców. Lily spędziła tam znaczną część pobytu na pogaduszkach, czy kupując pokarm dla owieczek, które skradły niejedno małe serducho.


Jeśli wspomniałam Wam już o owieczkach, to muszę o nich napisać. Na terenie Hotelu, jak na Bacówkę przystało, jest prawdziwa barania zagroda, która cieszy się dużym zainteresowaniem dzieci. W recepcji można zakupić specjalną karmę, którą można nakarmić owieczki. Nie było dnia, żebyśmy tego nie robili. Ile było radości, gdy mała owieczka jadła z małej, czy dużej rączki.










I jak tu ich nie kochać, prawda? 😉

Spędziliśmy piękny tydzień, tego nie da się ukryć. Jak już wspomniałam, nie jesteśmy wymagający, kiedy mamy siebie blisko, wszystko poza nami jest dodatkiem. Miło jak te dodatki są ładne i wygodne. I tym razem takie były. Cały obiekt urządzony jest w górlaskim, ale nowoczesnym stylu. Piekny hol z 13metrowym mchem leśnym na ścianie, który przyciąga z pewnością nie jedno oko. Wszytsko jest przemyślane. Detale, tj. drewniane warcaby czy np. gry kółko i krzyżyk, które znajdowały się przy wygodnych fotelach były idealnym dopełnieniem wnętrza.





Pokój rodzinny był absolutnie idealny!

– Sypialnia z salonem plus wielkie, WYGODNE łóżko! 😉 Poza tym najważniejszym ( czyt. łóżkiem) było wszytsko inne: żelazko, lodówka, czajnik, radio czy TV.



– Oddzielny pokój dziecięcy z piętrowym łóżkiem. I chociaż mamy jedno dziecko, to szkoda, że nie widzieliście tej radości na widok pokoju. Zagadka, czy Lily spała na dole, czy na górze w tym przypadku jest bez sensu. Poza łóżkiem w pokoju wszytskie meble były typowo dziecięce:  biurko, mini szafa, TV i DVD oraz zabawki. Mała była zachwycona!


– Wielki taras z wypoczynkiem dla rodziców i mini placem zabaw dla dzieci. Z racji tego, że podczas naszego pobytu połowa tygodnia była deszczowa, to Lily znosiła krzesełka i zjeżdżalnie do pokoju. Jednym słowem: radziła sobie dziewczyna! 😉





Naprzeciwko naszego pokoju była sala kinowa. To prawdziwy raj, nie tylko dla dzieci. Muszę przyznać, że przez deszczową pogodę spędziliśmy w niej sporo czasu. Poza oglądaniem filmów, lubiliśmy tam po prostu posiedzieć. Wygodne fotele sako i najlepszy zasięg WiF-i w całym hotelu! 😉





Zaraz po kinie najczęściej odwiedzanym miejscem była sala zabaw, w której nie brakowało atrakcji. Basen z kuleczkami, Xbox, gry planszowe, książeczki, przybory plastyczne, przeróżne zabawki, drewniany plac zabaw i wreszcie pokój LEGO. To właśnie tam zawierało się najlepsze znajomości. Lily poznawała nowych kolegów, a my ich rodziców.









Często w czasie, kiedy Lily bawiła się w sali zabaw, ja siedziałam z laptopem zaraz obok popijając ciepłą kawę i odpisując na maile. I tak pracować mogłabym cały rok! 😉



Na pierwszym piętrze, gdzie znajdował się nasz pokój, sala zabaw, pokój dla matki z dzieckiem był też bilard, piłkarzyki i mini biblioteczka.










Na szczególne wyróżnienie zasługuje kuchnia. W restauracji jedliśmy wszystko. Dosłownie.



Muszę przyznać, że wyjeżdżając na wakacje, czy weekendowe wyjazdy do różnych hoteli, to właśnie hotelowe restauracje pozostawiają wiele do życzenia. Mało było takich, które byłyby tak dobre, jak ta Bacówkowa. Szef kuchni Kamil Wyka ma ogromne wyczucie smaku, ale widać też wrażliwość i ogromne poczucie estetyki. Codziennie zamawialiśmy inne posiłki, żeby móc spróbować wszystkich dań z karty. Mówię Wam i powiem to kolejny raz — dla samej kuchni warto pojechać do Bacówki.
My, jak wiecie, uwielbiamy jedzenie, a że było naprawdę dobre, to postanowiliśmy nagrać film z szefem kuchni. Możecie go zobaczyć tutaj: KLIK – szarlotka z dynią i gruszką. 
Film nie był sponsorowany, to był nasz autorski pomysł, na który wpadliśmy podczas jednego z posiłków. Zapytaliśmy kogo trzeba i pomysł się bardzo spodobał, zaraz na drugi dzień mieliśmy przygotowane piękne stanowisko z podestem dla Lily. Film cieszy się powodzeniem, a taką szarlotkę robiłyśmy już dwa razy w domu i smakuje obłędnie. 😉




Tak jak mówiłam, wszystko w Hotelu zaplanowane jest pod kątem dzieci. W restauracji nie jest inaczej. Jest specjalny kulinarny kącik, domek w którym dzieciaki mogą się pobawić, czekając na jedzenie, czy specjalne menu, w którym dzieciaki sami zaznaczają to, co zjedzą.






Czas spędzaliśmy bardzo aktywnie. Korzystaliśmy z Bacówkowych rowerów, na dłuższe wyprawy ścieżką rowerową wybieraliśmy przyczepkę dla Lily, na bliższe podróże jeździła rowerem sama. Okolica jest piękna i było co zwiedzać, np. zalew z plażą i park linowy nieopodal hotelu.




Nie trzeba było też szukać daleko, bo cały teren hotelu jest piękny i dla dzieci wystarczający, by jeździć na rowerze, czy gokarcie. Nie wspomniałam Wam jeszcze, że poza pokojami hotelowymi do dyspozycji gości są całoroczne domki. Muszę przyznać, że na jesienne wypady są idealne. Koło każdego domku jest miejsce na ognisko lub grilla i place zabaw dla dzieci.








A jak nie rowery, to może kajaki? W hotelu działa wypożyczalnia kajaków. To dobra alternatywa dla tych, którzy lubią ciszę, posłuchać śpiewu ptaków i zrelaksować się na łonie natury. My nie wyobrażamy sobie wakacji bez kajaków, ale to już na pewno wiecie, bo chwaliłam się nie raz, jak Lily pięknie wiosłuje! 😉








A po wszystkich przyjemnościach o których Wam napisałam wyżej czekała na nas ulubiona strefa Lily, czyli strefa relaksu. Ciepłe jacuzzi, sauna, bania, strefa relaksu, gdzie można było odpocząć i pooglądać np. bajki, grota solna, czy masaże. I tutaj znowu chciałabym zaznaczyć, że dzieci mogą poczuć magię tego miejsca. Specjalne masaże dla maluchów, które sprawiają, że na buźkach maluchów pojawia się szeroki uśmiech. Lily była przeszczęśliwa, że może mieć masaż i paznokcie, jak mama. 😉












Na terenie hotelu znajduje się też basen. Niestety trafiliśmy na deszczową pogodę, ale mimo wszystko w ostatni dzień pobytu udało nam się skorzystać z basenu. Nie narzekaliśmy bardzo, że pogoda poprawiła się dopiero w dzień wyjazdu, bo w Bacówce naprawdę jest co robić. 😉 Zdecydowanie jest to Hotel, w którym przez cały rok coś się dzieje. Tam nie ma miejsca na nudę, a dziecko traktowane jest jak VIP. Jeśli jeszcze nie znacie tego miejsca, to koniecznie Wam polecam. Nie pożałujecie! 😉




Jestem pewna, że do Bacówki pojedziemy jeszcze latem i zimą, tak jak pisałam Wam na wstępie to jeden z Hoteli do których chce się wracać. Oby więcej takich miejsc na mapie Polski, gdzie mały człowiek czuje się wyjątkowo i wszystko jest dostosowane do potrzeb malucha. Rozmawiając z Dyrektorem hotelu, usłyszałam wiele budujących, ciepłych myśli właśnie o rodzinach z dziećmi. To oni są stawiani na piedestale. I to czuć. Bardzo.










 

Post powstał we współpracy z Hotelem Bacówka Radawa Spa.

 

 

 

Share on FacebookPin on PinterestTweet about this on TwitterShare on Google+

Comments

Loading Facebook Comments ...

One Reply to “Bacówka Radawa – hotel dla małych podróżników.”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *