4

Kocham swoją pracę za możliwości, które mi daje. Za rozwijanie swoich pasji, otwarcie umysłu, wolność i kreatywność. Nienormowany czas pracy, który ustalam sama. Za to, że budząc się w poniedziałek rano nie muszę mówić sobie „byle tylko do piątku”. Cieszę się, że moja praca nie jest udręką – czymś, co muszę odbębnić by cieszyć się życiem. Takie odliczanie piątku uważam za stratę czasu. Zdarza mi się jednak czasem złapać bakcyla i wkręcić w myślenie, że weekend jest czymś w stylu uwolnienia. Gdy tak się dzieje wiem, że jedyne czego potrzebuję to oderwanie się od rzeczywistości. A to mogę robić znacznie częściej niż ludzie pracujący w korporacji. Bez wielkiego planowania. Praca freelancera ma swoje plusy jak i minusy… jak każdy zawód. Ja swoją pracę kocham. A nie ma nic piękniejszego niż robić w życiu to, co się kocha. Gdy możesz jeszcze na tym zarobić, wygrałeś życie! 🙂 Jednak to temat na oddzielny post. Dziś chciałam tylko wspomnieć o tym, że zawód, który wykonuję dostarcza wielu emocji i daje dużo możliwości. Jedną z nich są podróże.

Od kilku lat regularnie latamy do Belgii. Poza rodziną, mam tam swoich stałych klientów dla których wykonuję sesję fotograficzne. W praktyce wygląda to tak, że planujemy podróż o kilka dni dłuższą niż potrzebuję na wykonanie zdjęć. Tym sposobem zyskujemy czas dla siebie. W tym roku postanowiliśmy, że musimy w końcu zobaczyć karnawał w Binche na żywo. I tak zaplanowaliśmy całą podróż by te trzy dni spędzić razem z rodziną i znajomymi . Bawiąc się, rozmawiając, pijąc szampana, czekając trzy godziny w zimnie by zobaczyć pokaz sztucznych ogni czy obrywając pomarańczą podczas karnawału. (Relację z karnawału plus zdjęcia będziecie mogli zobaczyć w oddzielnym poście – niech tylko się z nimi uporam.)

Niestety tym razem nie mieliśmy czasu na nic więcej niż karnawał. Poza zjedzeniem muli, belgijskich serów czy frytek. A i obowiązkowego jednego dnia zwiedzania, który już stał się tradycją podczas naszych wizyt w Belgii. Słynne „to, co chcecie zobaczyć?” musiało paść i tym razem. Wybraliśmy dzień we Francji, dokładniej miasteczko Lille. Zwiedziliśmy, długo spacerowaliśmy, napiliśmy się kawy w jednej z francuskich kawiarenek obserwując przez okno przechodniów (nie wiem, czy Wam to już kiedyś pisałam, ale lubię to robić – obserwować), Lily z otwartą buzią oglądała wystawy pełne kolorowych smakołyków – nawet kupiła samodzielnie muffin-kę double chocolate! To był taki dzień tylko dla nas. Ciesze się, ze wybraliśmy Francję ponieważ mogłam też w końcu zobaczyć jeden z moich ulubionych sklepów, który znałam tylko z sieci. A mianowicie Repetto Paris <3

Repetto – sklep, który tworzy najsłynniejsze na świecie baletki. Stały się one jednym z symboli Paryża, pożądane przez kobiety z całego świata. Oczywiście nie mogłam odpuścić i Lily już w środę pójdzie na zajęcia z baletu w pięknych, brokatowych baletkach 🙂 Patrząc na ich wykonanie – nie żałuję wydanych pieniędzy a uśmiech dziecka i maślane oczy, które proszą by mogła w nich wyjść ze sklepu rekompensują lukę w portfelu. Przypomniało mi się też fajne zdanie wypowiedziane w sklepie przez Lil „Mamusiu tutaj jest tak pięknie, że aż nie mogę na to patrzeć”.

O podróżach opowiadałam już wiele razy. Nic się w tej kwestii nie zmieniło. Nadal uchodzę za aktywną mamę podróżniczkę (tutaj możecie przeczytać artykuł z moimi poradami „Jak podróżować z dzieckiem”, który powstał specjalnie dla INTOPassion).

A teraz zostawiam Was z naszymi kadrami – jak to mawiają szewc bez butów chodzi… ale jakoś nie było czasu na zdjęcia! Zobaczcie co udało nam się uchwycić specjalnie dla Was!

1

2

3

5

6

7

8

9

10-horz

11

12

13

14

15

16

17

18

19

20

21

22

23

24 (2)

24b

25

26

27

28

29

30

31

32

33

34

35

36

37

38

10954929_803674389670080_1324010363_n

10965752_803674413003411_1417962070_n

11016349_803674316336754_2027032598_n

39

40

41

42

43

44

45

46

47

48

48b

49

50

51

Share on FacebookPin on PinterestTweet about this on TwitterShare on Google+

Comments

Loading Facebook Comments ...

One Reply to “NASZE PODRÓŻE / BELGIA 2015”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *