Menu
LIFESTYLE / NAJNOWSZE

Niebezpieczna bakteria w ryżu. Moje doświadczenie

Lubisz ryż? Jak go przechowujesz po ugotowaniu? Zawsze chowasz do lodówki? Jeśli nie, to przeczytaj ten wpis, a dowiesz się, dlaczego warto to robić.

 

Jeśli śledzisz mój Instagram (klik), to na pewno doskonale wiesz, że kilka dni temu dopadło mnie okropne zatrucie pokarmowe. Tak, zatrucie! Na początku myślałam, że to może jelitówka, bo pisaliście mi licznie w wiadomościach prywatnych, że jakieś cholerstwo lata w powietrzu.


Był chyba wtorek. Wstałam o godzinie 7, jak to bywa zwykle na tygodniu. Przygotowałam córce śniadanie, potem zaprowadziłam ją do szkoły. Kiedy wróciłam, nakarmiłam syna, a następnie zjadłam śniadanie, które wyjątkowo przygotował mój mąż. Wypiłam kawę, pokręciłam się po kuchni, żeby trochę ogarnąć i usiadłam do komputera, odpisać na maile. I wszystko było w porządku. Do południa.
Pamiętam, zadzwoniła do mnie mama, żeby spytać, co tam u nas. I nagle zrobiło mi się niedobrze. Zaczęło mnie mdlić. I wiecie, na co zgoniłam? Oczywiście, że na męża! i jego jajecznicę. Nigdy nie lubiłam jajek, a pomyślałam: zjem, jak już się chłop napracował. 😉 Potem jeszcze długo myślałam o jajecznicy, wmawiałam sobie, że to na pewno przez nią mam mdłości, a później i biegunkę. Piłam gorącą wodę, bo to zawsze pomaga mi na mdłości. Jednak tym razem i ten sposób zawiódł.

 

Nie ma nic gorszego niż zostać samemu z dzieckiem w takim stanie. Z dzieckiem, które akurat nie chce leżeć w bujaczku, pragnie wysokości i noszenia na rączkach, a ja jedyne czego pragnęłam w tamtym momencie to spokoju. W toalecie oczywiście, bo inne pomieszczenia nie były tego dnia tak bardzo atrakcyjne. Ci, co mają bujną wyobraźnię, na pewno potrafią sobie wyobrazić, jak wyglądałam z małym dzieckiem na ręku w toalecie podczas zatrucia… Czekałam z wielkim utęsknieniem na męża, bo akurat nie było go w domu.

Jest! W końcu jest! Mam wolne ręce, mogę spokojnie się kończyć w łazience. Oj, nikomu nie życzę takich atrakcji. Na pomoc przybyła też Lily. Oczywiście z kubeczkiem Coli, kocem i książką. Jak dobrze mieć dzieci, nie muszę siedzieć w toalecie sama! 🙂Jest godzina 18, a ja już wiem, że to nie tylko biegunka, ale zaczyna się też kolejny etap. Wymioty. Proszę Lily, by wyszła, bo czuję, że muszę zostać sama.

 

I nagle olśnienie! Już wiem, wiem, czym się zatrułam!

 

Słuchajcie, łyżką ryżu, starego ryżu. Kiedy odbiło mi się tym nieszczęsnym ryżem, od razu przypomniało mi się, że rano sprzątając kuchnię, dojadałam to, co Lily zostawiła na talerzu po kolacji. To była dosłownie łyżka ryżu z sosem. Wystarczyło, by sponiewierać człowiekiem.

Zaraz zaczęłam kojarzyć fakty. Zrobiło mi się głupio, że tak zgoniłam to wszystko na te biedne jajka ze śniadania. Jak tylko wpadłam na to, że skubnęłam tego wczorajszego ryżu, to nie miałam żadnych wątpliwości. Paweł, jakieś dwa lata temu też zjadł ryż z poprzedniego dnia i wiecie co? Nie przejechał nawet trzech przystanków tramwajem. Wysiadł i wymiotował, gdzie popadnie. Nie chce sobie wyobrażać teraz, jak on się musiał wtedy czuć po zjedzeniu pół woreczka ryżu, kiedy ja tak cierpiałam po jednej łyżce!

 

Kiedy już skojarzyłam te fakty, od razu wpisałam w Google: ZATRUCIE RYŻEM
Jak się okazuje, źle przechowywany ryż może być przyczyną zatrucia pokarmowego. W surowych ziarnach ryżu znajdują się zarodniki bakterii Bacillus cereus (laseczka woskowa), których nie niszczy gotowanie ani smażenie.

 

Bakteria ta podobno bardzo szybko rozmnaża się w temperaturze pokojowej, dlatego im dłużej ryż stoi np. na blacie kuchennym, tym więcej jest w nim niebezpiecznej bakterii. Tak, jak wspomniałam wcześniej, toksyny są odporne na temperaturę, dlatego podgrzanie go nie usunie szkodliwego działania. Przeczytałam też, że objawy pojawiają się dość szybko, bo od jednej do pięciu godzin. I u mnie i męża się to sprawdziło. Jeśli chodzi o objawy, to jest to zwykle biegunka i wymioty. Nie życzę nikomu, nikomu!

 

Dlatego ważne jest, by jeść świeży ryż, a jeśli już ugotujecie go za dużo, to od razu po wystudzeniu zamknijcie w szczelny pojemnik i schowajcie do lodówki. Zjedzcie go najpóźniej na drugi dzień. W przeciwnym razie mogą Was spotkać atrakcje takie jak mnie. Nie polecam!

 

Jestem ciekawa, czy wiedzieliście o tym, że ryż może być taki niebezpieczny?

 

 

0 0 vote
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

2 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
maga
maga
22 marca 2019 14:47

ale Amerykę odkryłaś, że ugotowane produkty należy trzymać w lodówce

Lulka
Lulka
14 marca 2020 17:25
Reply to  maga

Problem z ryżem jest taki, że możesz się nim zatruć np. po sushi, nawet jak się go przechowuje w lodówce, dlatego ryżu powinno się jeść mało i nie z lodówki.