To był dzień jak co dzień. Wstaliśmy dość wcześnie, zjedliśmy śniadanie i wybraliśmy się na długi jesienny spacer. Nie mieliśmy planów, gdzie dokładnie wyruszymy. Trafiło na królikarnie – jak jeszcze tam nie byliście, 
to polecam! Lily była wniebowzięta, mogła biegać swobodnie po całym parku – nie słuchając ciągłych upomnień: idź wolniej, uważaj, poczekaj,  czy daj rączkę bo przechodzimy przez przejście. Dla takiego dziecka to istny raj. Biegać dopóki sił wystarczy, zbierać jabłka pod jabłonią i ze smakiem je zjadać, a także dotknąć eksponatów znajdujących się w parku rzeźb. Leniuchowaliśmy spacerując, a później wylegując się na leżakach w kawiarni. Czas uciekał… a my nie musieliśmy się nigdzie śpieszyć. W końcu! 
 
Po naszym błogim lenistwie, kiedy Lily opadła już z sił załadowaliśmy ją do wózka i wyruszyliśmy w stronę domu. Wspomniałam Wam ostatnio, że temat wózka uważam za zamknięty ponieważ Lily od roku w nim nie jeździ… jednak na dłuższe wyprawy wolimy się zabezpieczyć. Mój kręgosłup mógłby nie wytrzymać przeprawy przez całą Warszawę z prawie trzylatką na rękach. 
 
Wrócę jednak do sytuacji o której chciałam Wam opowiedzieć. Emocje już opadły i mówi się o tym łatwiej, choć gdybym mogła – miała jak – to bym zabiła!
Stoimy na przystanku w oczekiwaniu na autobus, który miał nas zawieźć pod sam dom. Tato sprawdza za ile takowy przyjedzie, my zaraz za budą przystanku rozmawiamy i wypatrujemy magicznej liczby 523.  Naglę widzę człowieka – młodego z dziewczyną pod pachą i fajką w ręku. Palił tak szybko, że zwróciłam na to szczególną uwagę. Tak jakbym chciała wyprzedzić fakty, co się zaraz wydarzy. Czułam niepokój. Niestety słusznie…
Podjeżdża autobus, otwierają się drzwi, a chłopak wskakuje rzucając zapalonym papierosem prosto w Lily………… ja w szoku, szybko sprawdzam, czy wszystko w porządku – serce mi wali jakby miało zaraz wyskoczyć. Na szczęście papieros odbił się od wózka a Li cała była obsypana popiołem. Biedactwo trze oczka… ocieram jej twarz, ale jednocześnie chce złapać tego idiotę – wykrzyczałam coś w złości, nawet nie pamiętam co dokładnie, ale zaraz obok pojawił się mąż… miał chłopak szczęście, że drzwi autobusu zamknęły się bo mógłby nie przeżyć! Nie mogłam się uspokoić – dziś jak o tym piszę jestem w jakimś dziwnym amoku. Wybaczcie mi zatem mój zaburzony rytm pisania. 
 
Najbardziej bolesne jest to, że ten młody człowiek nie zdawał sobie sprawy co mógł zrobić. Zdziwiony nie wiedział nawet o co chodzi…
 
APELUJĘ stop palaczom na przystankach! 
Chcesz zapalić? 
Odejdź na bok na tyle ile potrzeba, by inni nie byli zmuszeni do wdychania ‚złego’ powietrza.
Wyrzucasz peta?
Zwróć uwagę, jak i gdzie to robisz. 
  
Koszulka:Spodnie:Buty-Zara/Kamizelka-Okaidi/Korona:KoToKids
_______________________________________
Wszelkie prawa zastrzeżone. All Rights Reserved.  
Żaden fragment publikacji (tekst, grafika, logotypy, ikony, obrazy, zdjęcia, wideo, inne) prezentowany na www.lilylife.pl i portalach społecznościowych zależnych od lilylife nie może być powielany lub rozpowszechniany w żadnej formie i w żaden sposób bez uprzedniego zezwolenia. Wszystko, co znajduję się na naszym blogu jest chronione prawem autorskim i należy do ich właścicieli. 

Comments

Loading Facebook Comments ...

15 Replies to “GDZIE Z DZIECKIEM? | KRÓLIKARNIA / WARSZAWA

  1. Z lekka mnie zmroziło i ciary mi przeszły wręcz nawet nie wyobrażam sobie bo ja pewno bym chama za bety wyciągnęła z tego busa bo jedyne smutne w tym wszystkim ze on ani nie jest świadomy czynu swego i nic nie wyciągnie z tej strasznej dla was lekcji. Ja tez nie znoszę palaczy tzn pal sobie ale z dala ode mnie 🙂

  2. Brak wyobraźni niestety paraliżuje :/
    Mój starszak niedawno dostał koszykiem z zakupami w sklepie w głowę, bo pewien mężczyzna machał nim na prawo i lewo przebiegając między półkami – na szczęście drzwi się nie zamknęły, a ja mogłam spokojnie wykrzyczeć temu panu co na jego temat sądzę.

  3. Śliczna pannica 🙂
    Palacze w ogóle nie zwracają uwagi co robią, nie raz z pośpiechu wrzucą do śmietnika nie zgaszonego papierosa i wystarczy chwila, a już staje w ogniu…Ja jestem ogólnie za zakazem palenia w miejscach publicznych…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *