Czy  wiesz, czym jest SLS i SLES? Czy ilość konserwantów użyta w kosmetyku ma znaczenie? Czy istnieją kosmetyki, które są wolne od składników chemicznych? Czy w każdym produkcie kosmetycznym musi znajdować się konserwant? Te i wiele innych, podobnych pytań nurtuje na pewno nie jedną przyszłą lub świeżo upieczoną mamę. Sama na nowo muszę zmierzyć się z tematem, dlatego dziś postaram się, choć w niewielkim stopniu poruszyć te trudne tematy.

W ubiegłym tygodniu razem z innymi blogerami miałam przyjemność uczestniczyć w warsztatach Sprawdzone – udowodnione! czyli cała prawda o kosmetykach dla dzieci. Warsztaty zorganizowane były przez markę JOHNSON’S®. Muszę przyznać, że jestem pozytywnie zaskoczona treścią merytoryczną spotkania na temat faktów i mitów związanych ze składnikami w kosmetykach dla dzieci. 

Jak wiecie, niedługo zostanę mamą po raz drugi, dlatego nie wahałam się ani przez chwilę i skorzystałam z zaproszenia. Jestem pewna, że wiele z Was, jak nie większość czerpię wiedzę, na różne tematy z internetu. I nie jest to nic dziwnego. Jednak są takie tematy, które warto poruszyć z ekspertami w danej dziedzinie lub po prostu sprawdzić w wiarygodnych źródłach. Jeśli chodzi o składy kosmetyków, to nigdy nie byłam dobra w ich czytaniu. Przyznam szczerze, że nigdy nie zagłębiałam tematu, a to, co dzieje się teraz w internecie to istne szaleństwo.

Zacznijmy jednak od początku. Kiedy urodziłam Lily, używałam kosmetyków poleconych przez znajome, doświadczone już mamy lub po prostu tych z apteki, gdyż wydawało mi się w tamtym momencie, że produkty apteczne są najbezpieczniejsze. Nie byłam głodna wiedzy, nie przeszukiwałam internetu w poszukiwaniu informacji, co jest najlepsze dla mojego dziecka, kierowałam się własną intuicją. I umówmy się, nie uważam, żeby to było złe. Nie prowadziłam też bloga i nie byłam tak blisko z internetem. Teraz kiedy spodziewam się drugiego dziecka, czuję się trochę zagubiona. Tak wiele przez te 7 lat się zmieniło… nagle żyjemy w świecie informacji, które docierają do nas z każdej strony, wszyscy wiedzą lepiej, co jest dla nas zdrowe, a co nam szkodzi, jakich kosmetyków powinniśmy używać, a jakich nie. Półki w sklepach uginają się od tysięcy produktów, a my często i tak nie wiemy, jakie kosmetyki wybrać dla naszych dzieci, czujemy się przytłoczone natłokiem informacji, a te dotyczące kosmetyków wciąż budzą wiele sprzecznych informacji. I dlatego cieszę się, że wybrałam się na warsztaty sprawdzone — udowodnione, które pomogły mi uporządkować tę moją kosmetyczną niewiedzę. Mam nadzieję, że tym wpisem pomogę też wszytskim młodym matkom, zagubionym w informacyjnym smogu, jak to ładnie nazwała Pani Katarzyna Bosacka.

Pani Katarzyna Bosacka, dziennikarka, mama 4 dzieci od lat propaguje kupowanie zdrowego jedzenia. To ona jest mistrzem w sprawdzaniu składów różnych produktów. I między innymi to właśnie dzięki niej zaczęłam zwracać uwagę, na to, co kupuję. Podczas spotkania Pani Kasia wyjaśniła nam, jak kupować i nie zwariować. Podzieliła się swoim doświadczeniem i powiedziała, że warto kupować kosmetyki renomowanych marek, a to dlatego, że te podchodzą rygorystycznie do bezpieczeństwa ich produkcji i poświęcają wiele lat na badania laboratoryjne, co jest niezwykle ważne. Wspomina też, że przy wyborze kosmetyków warto kierować się składem — im mniejszy, tym lepiej. A idealne kosmetyki dla dzieci to takie, które delikatnie myją skórę dziecka, nawilżają i chronią przed czynnikami zewnętrznymi.

Skóra dziecka różni się od skóry dorosłego człowieka tym, że jest nawet 30% cieńsza, dwa razy szybciej traci wodę i może być bardziej podatna na substancje drażniące. Dlatego ze skórą małego dziecka nie ma co eksperymentować i lepiej używać sprawdzonych kosmetyków — to jest moje zdanie. Pewne jest, że jeśli macie do wyboru kosmetyki marki, o której nigdy nic nie słyszeliście ani Wy, ani Wasi znajomi i kosmetyki marki, którą wszyscy znają, to wybierzecie te drugie.

Na warsztatach obecna była też Pani biotechnolog dr inż. Magdalena Sikora z Politechniki Łódzkiej i Uniwersytetu Medycznego w Łodzi, która poruszyła ważne tematy. Wyjaśniła, dlaczego w każdym produkcie kosmetycznym zwierającym wodę musi znajdować się konserwant, a no dlatego, że woda jest głównym środowiskiem rozwoju drobnoustrojów i bez konserwantów kosmetyk będzie się po prostu psuł. I to bardzo szybko.

Zobaczcie, jak wygląda kosmetyk bez kosnerwantów po 14 dniach:
Jestem pewna, że już wiecie, po co te konserwanty. Kiedy zobaczyłam tę pleśń, to sama się przekonałam, że one jednak są potrzebne i na pewno są dla nas bezpieczniejsze niż bakterie, które rozwijają się w kosmetyku pozbawionym ochrony. Ale co z ilością? Czy ilość konserwantów użyta w kosmetyku ma znaczenie? Tak, tak jak w każdym przypadku dawka ma znaczenie, ponieważ zbyt mała ilość konserwantów nie chroni produktu przed rozwojem szkodliwych bakterii czy grzybów, tak zbyt duża ilość może spowodować podrażnienia skóry, dlatego tak ważne jest dobranie odpowiedniej proporcji konserwantów do kosmetyków, za co odpowiada producent. Pani dr Sikora wspomniała, że to właśnie zbyt duża ilość konserwantów często wywołuje podrażnienia skóry. Przekonałam się, że nie warto bać się konserwantów, ale dowiedziałam też ciekawej rzeczy o parabenach. Kiedyś wrzucało się je do jednego worka, teraz najnowsze badania mówią, że nie wszytskie parabeny są szkodliwe. A dr Magdalena mówi nawet, że parabeny są jednymi z najlepiej przebadanych konserwantów i wywołują najmniej podrażnień.

Podczas warsztatów, razem z innymi blogerami mieliśmy okazję zabawić się w chemików i własnoręcznie przygotować łagodny płyn do mycia ciała. Jak się okazało, nie jest to wcale takie proste, trzeba mocno przestrzegać zasad i być niezwykle skupionym, żeby nie pomylić przepisu, zachować odpowiednie proporcje. A jeszcze jak waga odmawia posłuszeństwa, to już w ogóle jest wesoło. O mały włos, a nasza produkcja poniosłaby klęskę. Jednak daliśmy radę!
Czy istnieją kosmetyki, które są wolne od składników chemicznych? Nie ma ani jednej rzeczy, która nie zawierałaby „chemii’. Każda substancja na Ziemi jest substancją chemiczną (np.: woda, cukier, sól) albo połączeniem substancji chemicznych (np.: drewno, krem nawilżający, oliwa z oliwek).

Długo nie wiedziałam co to jest ten SLS i SLES. Pamiętam, kiedy na zakupach w drogerii koleżanka zapytała mnie, czy szampon, który wybrałam ma SLS, a ja poczułam się jak matołek, bo nigdy wcześniej tego nie sprawdzałam. PWiedziałam, że muszę się doszkolić i od tamtego momentu zaczęłam przekopywać internet w poszukiwaniu odpowiedzi, co to tak naprawdę jest i dlaczego wszyscy się tak tego SLS boją i o co jest tyle szumu? Tylu sprzecznych informacji to ja w życiu nie przeczytałam, znalazłam wiele artykułów, jednak większość z nich to były wpisy na blogach, a ja chciałam zaczerpnąć wiedzy ze świata naukowego. Dlatego tak bardzo ucieszyłam się, kiedy Pani dr Skóra poruszyła ten temat i powiedziała, że każde kosmetyki muszą zawierać SLS i SLES. Dodała, że SLS może działać drażniąco, ale tylko wtedy, gdy jest stosowany jako pojedyńcza substancja w wysokich stężeniach i przy długotrwałym kontakcie ze skórą. A w kosmetykach nie stosuje się NIGDY takich układów.

SLS, (Sodum Lauryl Sulfate) oraz SLES ( Sodium Laureth Sulfate), to anonimowe środki powierzchniowo czynne o właściowściach myjących i pianotwórczych.

Składniki te znajdziemy przede wszystkim w kosmetykach spłukiwanych, takich jak żele pod prysznic, szampony, płyny do kąpieli, ale również np. w pastach do zębów. Całkowicie są one bezpieczne i zaakceptowane do stosowania w produktach myjących. Zgodnie z badaniami, zupełnie bezpiecznie można używać kosmetyków z SLS lub SLES.

Myślę, że warto być świadomym i jeśli z czegoś chcemy rezygnować, to trzeba poznać temat od strony naukowej (sprawdzajmy źródła wypowiedzi, zwłaszcza tak ważnych tematów), a nie czerpać wiedzę z internetu, a nie daj Boże czytać fora. Ważne, żeby znaleźć złoty środek, to tak  na podsumowanie tematu.

Na koniec dodam, że podczas wykładu Pani Agnieszki Machnio, wieloletniej ekspertki marki JOHNSON’S®, która opowiedziała o przeróżnych faktach i mitach na temat kosmetyków, padły ważne słowa, że w ramach akcji edukacyjno-społecznej Sprawdzone — udowodnione! skierowanej do młodych mam i położnych obalać będą wszystkie nieprawdziwe mity przy pomocy ekspertów, w sposób naukowy, niebudzący wątpliwości, czego miałam okazję doświadczyć. Dlatego podkreślam jeszcze raz, zanim się czegoś przestraszymy, damy się wciągnąć w manipulację społeczeństwa, to pomyślmy o tym, że w świecie kosmetyków, zupełnie odwrotnie jak w świecie suplementów diety, które może wyprodukować każdy, nie ma samowolki i każdy kosmetyk przed dopuszczeniem go do sprzedaży musi przejść szereg badań. A to one najczęściej są najdroższe w produkcji kosmetyków.

I już naprawdę na zakończenie: Czy wiesz, że samą woda nie wystarczy, aby umyć dziecko?
Mycie samą wodą nie zawsze prowadzi do usunięcia wszystkich niepożądanych substancji ze skóry. Tłuszcz i brud nie rozpuszczają się w wodzie. Woda w większości domów jest twarda, przez co może przyczynić się do naruszenia bariery ochronnej skóry. Stosowanie klasycznych mydeł w kostce może nadmiernie podrażniać i przesuszać skórę dziecka.

Comments

Loading Facebook Comments ...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *