Mamy piękny czas. Zima bądźmy szczerzy, nas w żaden sposób nie zatrzymuje. Ona rządzi się swoimi prawami, bywa bardziej leniwa, ale może motywować! Ten czas dokuczliwy dla zmarzluchów daje większą szansę na docenienie ciepłych chwil w domowym zaciszu. Nasze cztery kąty przepełnia uśmiech dziecka, jego bezpretensjonalność i bezwarunkowa miłość, czy obserwowanie dziecka to nie jeden z lepszych sposobów na docenienie wyjątkowości życia?
Dzisiejszy, nieco nostalgiczny nastrój panujący w naszym domu, dokumentujemy serią fotografii Lily czerpiącą czystą radość bycia. Możliwość przebierania się i zabawy jest niewątpliwie tym, w czym dziecko rozwija skrzydła. My dorośli zatraciliśmy wraz z wiekiem ten szczególny rodzaj beztroski. Beztroski, o której przypominają nam maluchy. Od kiedy Lil pojawiła się na świecie, uczy nas sztuki rodzicielskiej miłości. Słowa, które czytacie na tym blogu, są również jej zasługą. Ostatnio nasza przyjaciółka ujawniła się z marzeniem o posiadaniu dziecka. Wiemy, że nasz blog czytają nie tylko szczęśliwe mamusie i tatusiowie, ale również ludzie, którzy stoją u progu założenia rodziny. To niesamowite jak czas zmienia nasze myślenie (w tym miejscu odsyłam Was do książki „Zaklinacze czasu” Mitcha Alboma, idealna na zimowe wieczory). Decyzja o posiadaniu dziecka jest kluczowa w naszym życiu, ufam, że w Waszym przypadku ona również okazała się (albo okaże) rozświetlającą świat! Dziecko łączy, a miłość do dziecka wyrównuje wszystko. Nigdy nie zapomnisz pierwszego spojrzenia swojego dziecka. Pierwotnego, nieobecnego, ale niesłychanie intensywnego. Ten wzrok wspomniany po czasie, w chwilach złości koi niepokój. Nigdy nie wiemy, co przyniesie jutro. Warto pamiętać, że dziecko nie ma spełniać naszym marzeń i realizować naszych planów, ale należy do siebie, warto dać mu pewną swobodę w odkrywaniu tajemnicy świata. W przypadku 2latki nie sprawdzają się może stuprocentowo, ale przed nami przecież jeszcze bardzo wiele…











