Słońce w Wenecji #MAMUNIO

LZ5A1808

To był jeden z tych dni, gdzie emocje wzięły górę. I gdyby nie Kasia, to poddałabym się na samym starcie. Od rana wszystko było nie tak. Zaczynając od aparatu fotograficznego, a na mnie kończąc. Wyszłyśmy na spacer, tak jak robiłyśmy to codziennie podczas pobytu w Wenecji. Nie minęło 15 minut i aparat odmówił posłuszeństwa.
Rozwaliło mnie to totalnie bo przecież tak bardzo zależało mi na tych zdjęciach. Myślałam, że nic z tego nie będzie. Najgorsze myśli przelatywały po mojej głowie. Przecież to nie może być prawdą. Aparat nie może umrzeć właśnie teraz. Milion wizji w ciągu 60 sekund. Spodziewałam się najgorszego. Jednak wsparcie, jakie otrzymałam pozwoliło mi trzeźwo myśleć. To ona sprowadziła mnie do pionu i pokazała, a bardziej utwierdziła mnie w przekonaniu, że nie jest jak inne koleżanki-blogerki. W momencie, gdy upadłam… –  podniosła mnie (nie tylko na duchu) i pomogła. Tak po prostu. Bezinteresownie. I za to jej dziękuję! Jestem szczęśliwa, że mogę otaczać się ludźmi szczerymi, ktorzy cieszą się z moich sukcesów, jak trzeba to pchają do przodu i pomagają wstać, gdy zdarzy mi się upadek. Nie chce wracać do wydarzeń sprzed roku, kiedy otaczały mnie osoby toksyczne. Znacie na pewno takich ludzi, którzy zamiast energie dawać, to ją zabierają. Ludzi, którzy tylko czekają na Twoje upadki. I cieszą się, że mogą zamiast Ciebie wejść na podium. Tylko, czy to jest w życiu najważniejsze? Dla mnie nie. Uwolniłam się dawno od wszystkich blogowych afer. Od ludzi, którzy żyją i łakną czyjegoś nieszczęścia, by móc przez chwilę cieszyć się tylko sobą. Jestem najszczęśliwszą osobą na świecie! Bo mam wspaniałą rodzinę, dom i przyjaciół na których mogę liczyć i nie muszę skakać z kwiatka na kwiatek. <3

Wracając do słońca w Wenecji. To był naprawdę piękny poranek. Pomijając moje upadki, było ciepło i romantycznie. Udało nam się musnąć Weneckiego spokoju, który kryje się w bocznych uliczkach i zakamarkach. Tego dnia omijaliśmy zatłoczone mostki. Poznaliśmy wiele pięknych miejsc, które cieszyły oko i pozwalały swobodnie poruszać się dzieciakom. Przyznam, że Wenecja z dziećmi to nie lada wyzwanie. Mimo, że jest najpiękniejszym miastem, jakie w przeciągu ostatniego roku zobaczyłam, to wymaga od nas spostrzegawczości i dużej uwagi. Zwłaszcza z dziećmi. 😉
Nigdzie się nie śpieszyliśmy. Spacerowaliśmy i cieszyliśmy się z tego, że możemy tam być. Tego dnia Lily ubrana była w musztardowy płaszczyk od firmy Mamunio, który upatrzyłam sobie już jakiś czas temu. Podobno rozchodzi się jak ciepłe bułeczki. I wcale się nie dziwię bo jest piękny. Doskonale sprawdza się w jesiennych stylizacjach. Pod płaszczykiem ciepła tutu i bluza z długim rękawem i wielkimi kieszeniami. Zestaw idealny. Szczególnie w takie chłodne dni, jak dziś. W Wenecji poranki bywały chłodne (mimo słońca), a po godzinie 13 tej śmiało można było biegać bez okryć wierzchnich.
I tak robiliśmy. Uzupełnieniem całej stylizacji były trzewiki od Mrugała. Najwygodniejsze pantofelki, jak to mówi Lily. Nie chce jednak przeciągać, zapraszam Was na spacer!

 

IMG_0142

IMG_0139-horz

IMG_0150

IMG_0173-horz

IMG_0175

IMG_0176

IMG_0180

IMG_0159-horz

IMG_0188

IMG_0189-horz

LZ5A1770LZ5A1794

LZ5A1805

LZ5A1796

LZ5A1806

LZ5A1873

LZ5A1874

LZ5A1879

LZ5A1881

LZ5A1888

LZ5A1901

LZ5A1902

LZ5A1912

LZ5A1914

LZ5A1954

LZ5A1977

LZ5A1978

LZ5A1979

 

Płaszcz / Bluza / Spódnica MAMUNIO 
Buty MRUGAŁA

male lilylife

 

 

Share on FacebookPin on PinterestTweet about this on TwitterShare on Google+

Comments

Loading Facebook Comments ...

One thought on “Słońce w Wenecji #MAMUNIO

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *